Wycieczka pod siedzibę SpaceX
Na liście rzeczy,miejsc itd. które chciałabym zobaczyć, zawsze widniała siedziba SpaceX. Istnieje możliwość zwiedzenia tego miejsca, ale tylko i wyłącznie jeśli jest się rodziną pracownika. Niestety takiej rodziny nie posiadam, próbowałam nawet coś się dowiedzieć na redditcie, kombinowałam.. no nic ;( wiedziałam że znalezienie kogoś online, kto zgodziłby się mnie tam zabrać, jest bardzo mało prawdopodobne. No i to faktycznie się nie udało, ale nadal mam zamiar szukać możliwości żeby się tam kiedyś znaleźć.
Kiedy dowiedziałam się, że moja firma ma zamiar mnie wysłać do swojej siedziby do San Antonio, od razu zaczęłam szukać lotów w weekend do Orlando, bo pierwszy plan wyglądał tak, że chce zwiedzić Kennedy Space Center na Przylądku Canaveral i jeśli hiper szczęście dopisze, akurat coś będzie startować. Im bliżej wyjazdu, było wiadomo że nic startować nie będzie w tym terminie, dodatkowo ceny biletów do Orlando z San Antonio były dosyć wysokie i wtedy, jeden z kolegów, z którym podróżowałam, rzucił pomysł wypadu do LA. No i tak od pomysłu przez planowanie, 16.11.19 o godzinie 8 rano czasu lokalnego wylądowaliśmy w Los Angeles.
Ostatni raz tak się cieszyłam.. w sumie nie wiem kiedy.. sama myśl że zobaczę boostera, który jako pierwszy wylądował w 2015 roku na platformie, była dla mnie jakaś abstrakcyjna. Bo to, że udało się wylądować, zmieniło ten przemysł już na zawsze i myślę, że za kilkaset lat (o ile nie usmażymy planety i siebie) dzieci będą się uczyły o tym w szkole na lekcjach historii (tak, mimo wszystko, widzę przyszłość optymistycznie).
Po wylądowaniu, plan był taki że jedziemy Uberem na Rocket Rd.. bo tam jest siedziba SpaceX (how cool is that???! ) .. no i tak zrobiliśmy :) Na LAX jest świetny system zamawiania Ubera. Generalnie jedzie się autobusem do pickup pointu, wzywa się ubera i w aplikacji pojawia się kod. Pick up point to dziesiątki uberów, czekających na podróżnych, czekaliśmy może ze 3 minuty. Była to sobota, więc pewnie w tygodniu jest o wiele bardziej tłoczno, ale nam udało się to bardzo szybko wyjechaliśmy z lotniska.
Po kilkunastu minutach (tak, na mapie jak się patrzy na LA, to się wydaje że wszędzie jest blisko, ale tak nie jest) zauważyłam z samochodu górną część boostera. JEST WIELKI!
No i się zaczęło..cieszyłam się jak dziecko, które po wstaniu z łóżka widzi prezent od Mikołaja.
Nie mogłam się doczekać jak wysiądę z tej taksówki, ale nasz kierowca sobie jeszcze wymyślił że zawróci.. aa no i po drodze, widziałam też wielki hangar z napisem TESLA. W sumie to nie widziałam że tam właśnie znajduje się Design Center Tesli..
Ok, tak prezentuje się booster i jeden z budynków.
Akurat trafiliśmy na mycie boostera :) była ekipa z podnośnikiem, ale co tam.. jakoś mi to nie przeszkadzało. Wokół boostera jest takie wielkie ogrodzenie z plexi, dzięki czemu widać nogi i silniki. Ach te Merliny. Tutaj widok od strony wjazdu.
I tarki, jeszcze wtedy nie tytanowe i mniejsze, ale piękne :)
Rocket Rd!
To o czym zapomniałam zupełnie jadąc tam, to to że przecież obok jest Boring Company! no i znak mi o tym przypomniał :))
Tak prezentuje się booster w skali z człowiekiem, a dokładnie ze mną.
Kiedy dowiedziałam się, że moja firma ma zamiar mnie wysłać do swojej siedziby do San Antonio, od razu zaczęłam szukać lotów w weekend do Orlando, bo pierwszy plan wyglądał tak, że chce zwiedzić Kennedy Space Center na Przylądku Canaveral i jeśli hiper szczęście dopisze, akurat coś będzie startować. Im bliżej wyjazdu, było wiadomo że nic startować nie będzie w tym terminie, dodatkowo ceny biletów do Orlando z San Antonio były dosyć wysokie i wtedy, jeden z kolegów, z którym podróżowałam, rzucił pomysł wypadu do LA. No i tak od pomysłu przez planowanie, 16.11.19 o godzinie 8 rano czasu lokalnego wylądowaliśmy w Los Angeles.
Ostatni raz tak się cieszyłam.. w sumie nie wiem kiedy.. sama myśl że zobaczę boostera, który jako pierwszy wylądował w 2015 roku na platformie, była dla mnie jakaś abstrakcyjna. Bo to, że udało się wylądować, zmieniło ten przemysł już na zawsze i myślę, że za kilkaset lat (o ile nie usmażymy planety i siebie) dzieci będą się uczyły o tym w szkole na lekcjach historii (tak, mimo wszystko, widzę przyszłość optymistycznie).
Po wylądowaniu, plan był taki że jedziemy Uberem na Rocket Rd.. bo tam jest siedziba SpaceX (how cool is that???! ) .. no i tak zrobiliśmy :) Na LAX jest świetny system zamawiania Ubera. Generalnie jedzie się autobusem do pickup pointu, wzywa się ubera i w aplikacji pojawia się kod. Pick up point to dziesiątki uberów, czekających na podróżnych, czekaliśmy może ze 3 minuty. Była to sobota, więc pewnie w tygodniu jest o wiele bardziej tłoczno, ale nam udało się to bardzo szybko wyjechaliśmy z lotniska.
Po kilkunastu minutach (tak, na mapie jak się patrzy na LA, to się wydaje że wszędzie jest blisko, ale tak nie jest) zauważyłam z samochodu górną część boostera. JEST WIELKI!
No i się zaczęło..cieszyłam się jak dziecko, które po wstaniu z łóżka widzi prezent od Mikołaja.
Nie mogłam się doczekać jak wysiądę z tej taksówki, ale nasz kierowca sobie jeszcze wymyślił że zawróci.. aa no i po drodze, widziałam też wielki hangar z napisem TESLA. W sumie to nie widziałam że tam właśnie znajduje się Design Center Tesli..
Ok, tak prezentuje się booster i jeden z budynków.
Akurat trafiliśmy na mycie boostera :) była ekipa z podnośnikiem, ale co tam.. jakoś mi to nie przeszkadzało. Wokół boostera jest takie wielkie ogrodzenie z plexi, dzięki czemu widać nogi i silniki. Ach te Merliny. Tutaj widok od strony wjazdu.
A tak prezentuje się z dołu ;)
A tutaj Merliny, wypucowane i lśniące w kalifornijskim słońcu.
I tarki, jeszcze wtedy nie tytanowe i mniejsze, ale piękne :)
Rocket Rd!
To o czym zapomniałam zupełnie jadąc tam, to to że przecież obok jest Boring Company! no i znak mi o tym przypomniał :))
Tak prezentuje się booster w skali z człowiekiem, a dokładnie ze mną.
Do dzisiaj, a minęły 3 tygodnie, mega się jaram, że udało mi się tam dotrzeć. Przejechać, a raczej przelecieć pół świata, żeby walnąć sobie samojebke z boosterem ... bezcenne.
Jestem pod wrażeniem tego miejsca i w ogóle Los Angeles. Także jakby mnie ktoś chciał zatrudnić to ja chętnie pojadę ;) nawet teraz, będe pracować za mieszkanie i jedzenie dla siebie i psa ;)



Komentarze
Prześlij komentarz